'WYPOWIEDZENIE WOJNY' - PORUSZAJACA HISTORIA ZAINSPIROWANA PRZEZ SAMO ZYCIE

18:14


Uwielbiam francuskie kino, prawie tak bardzo jak czekoladę. A trzeba Wam wiedzieć, że do czekolady mam ogromną słabość. Francuskie filmy wyróżniają się na tle innych produkcji niesowitym klimatem i nietuzinkowym spojrzeniem na życie (tu patrz Amelia). Rzadko kiedy przechodzą bez echa i zwykle przez dłuższy czas absorbują moje myśli. Czasem są do tego stopnia inwazyjne, że zaczynam przekopywać Internet w celu dowiedzenia się czegoś więcej na ich temat.  Podobnie było z La guerre est déclarée, filmem, na który wpadłam zupełnym przypadkiem. A kiedy dowiedziałam się, że to historia zainspirowana przez samo życie poczułam się wręcz w obowiązku by Wam o nim opowiedzieć.

Idąc na wojnę ze śmiercią

La guerre est déclarée to tragiczna historia Romeo i Julii (bo właśnie tak nazywają się główni bohaterowie), których miłość została wystawiona na ciężką próbę. Młodzi pełni życia zakochują się w sobie od pierwszego wejrzenia, biorą ślub, a w ich życiu szybko pojawia się dziecko. Osiemnaście miesięcy później  cudowną sielankę przerywa wiadomość o guzie mózgu chłopca. Mały Adam trafia na długie miesiące do szpitala, a związek jego rodziców staje pod znakiem zapytania.

Paradoks tej historii polega na tym, że można nazwać ją tragiczną, ale nie wstrząsającą. Film bowiem wcale nie jest dokumentem rozprawiającym o chorobie chłopca. To niesamowita opowieść o relacji młodych ludzi, których związek zostaje wystawiony na prawdziwą próbę. Obserwujemy na ekranie ich wspólne wzloty i upadki, rozpacz którą topią we łzach, alkoholu, dużej ilości papierosów, ale także śmiechu. Zadziwiające jest to jak bardzo są silni. W pewnym momencie tracą dom i zostają zmuszeni zamieszkać w szpitalnym hotelu gdzie każdego dnia obserwują śmierć, a mimo to jest w nich tak wiele woli walki. Uderzyło mnie jedno ze zdań wypowiedzianych przez Julię, brzmiące mniej więcej tak: Od dziś bierzemy każdy dzień takim jaki jest.

Nauka płynąca z życia

Człowiek na co dzień zadręcza się drobnostkami, a kobieta, której życie dziecka zostało zawieszone w próżni pragnie cieszyć się z każdej dobrej wiadomości. Przez cały film widać jak bardzo ich szuka, jak pragnie twardo stąpać po ziemi. To imponujące. Pomyślałam, że powinna być wzorem do naśladowania. Wiadomo jednak, że film filmem, a życie życiem. Trudno oczekiwać siły od ludzki, którym nagle wali się świat. I wtedy natrafiłam na zadziwiającą informację; otóż odtwórcy głównych ról są jednocześnie scenarzystami filmu, do zrobienia którego inspiracją była ich własna historia - choroba syna. 

Valérie Donzelli i Jeremie Elkaim stworzyli film o obecnym już w filmografii temacie aczkolwiek pokazali go zupełnie z innej strony. W trakcie czytania Oskara i Pani Róży niesamowicie przygnębiała mnie postawa rodziców chłopca, a smutek zwarty w książce był przytłaczający. Postawa jaką pokazują główni bohaterowie La guerre est déclarée sprawiła, że film choć tragiczny pozostawił w człowieku poczucie nadziei i wiary.

Nie zrażajcie się przygnębiającą tematyką filmu. Rezygnacja z niego jest równa pozbawieniu się obejrzenia przepiękne, poruszającej historii pełnej nadziei, nominowanej w 2012 roku do nagrody Oscara.

......................................................................................................

Widzałeś/aś ten film? Jak wrażenia?

Fotografia we wpisie: wykonane przy pomocy strony Canva


You Might Also Like

9 komentarze

  1. kocham takie filmy, kocham to kiedy nie potrafię zmrużyć oka, bo jakaś historia nie pozwala mi spać, kocham myśleć, co by było gdyby.
    Dziękuję za tego posta, na pewno zobaczę film :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. DOKŁADNIE! W końcu ktoś rozumie moją obsesję :D

      Usuń
  2. Prawde powiedziawszy nie interesowal sie nigdy francuskimi filmami i moze bardzo wiele stracilam... Dziekuje za polecenie tego, bo moze wlasnie od niego zaczne swoja przygode. Wydaje sie byc bardzo ciekawy :))

    OdpowiedzUsuń
  3. Love this! ♥
    You are making me jealous, pretty!

    adoorablee.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Widzę, ze obie jesteśmy fankami czekolady !
    Tak samo lubię tego typu filmy :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja francuskie firmy zaczęłam oglądać kilka lat temu i powiem Ci, że mnie wciągnęły. Zawsze polskie kino i amerykańskie, ale trzeba się otworzyć ! :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jest to bardzo imponujące, że ją w sobie znajdują

    OdpowiedzUsuń
  7. Aj, w poprzednim komentarzu miala "byc seria postow o blogach" :D taki malutki blad :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Jasne, będzie mi bardzo miło :))
    Karolina

    OdpowiedzUsuń

Twoja wypowiedź to bardzo istotna część tej strony, śmiało dodaj coś od siebie :))

zBLOGowani.pl

Subscribe