TURYSTYCZNA MODA - PRZEMYSLEN KILKA

12:06


Z przyczyn naturalnych i nieprzewidzianych nie było mnie na blogu już przeszło trzy tygodnie. A im dłużej zwlekałam z napisaniem posta tym gorzej było mi się zebrać do tej blogowej aktywności. Z pisaniem jest trochę jak z bieganiem; jeśli robisz to regularnie chęci rodzą się samoistnie, za to po długiej przerwie trudno wyrwać się z otchłani lenistwa i wrócić do działania. Jak widać, nie poddałam się i jestem z powrotem. Ostatnim czasem na blogu było dość filozoficznie i kulturalnie dlatego dziś chcę zaproponować Wam lekki i mam nadzieję przyjemny wpis o modowej tematyce.

Myślę, że wszyscy możemy się zgodzić, że wraz z upadkiem kolejnych, kolorowych liści sezon wakacyjny dobiegł końca. A zwykle, gdy jakiś etap ulega zakończeniu mamy skłonności go podsumowywać. Tym razem i ja postanowiłam dokonać jako takiego bilansu i podzielić się z Wami garścią przemyśleń na temat turystycznej mody. Czym według mnie jest turystyczna moda? - mogło by paść pytanie. To zjawisko dziwnego doboru ubrań, które króluje w sezonie wakacyjnym. Wraz z nadejściem lata ludzie zaczynają wariować, a to wariactwo znajduje swoje odzwierciedlenie głównie w ich ubiorze. Jasne, żadne ze mnie guru w dziedzinie mody, ale dzięki temu racjonalnie podchodzę do tematu wakacyjnego ubioru i znajduję najbardziej oczywiste przewinienia ciuchowe. W związku z tym postanowiłam stworzyć listę - ku przestrodze.

Życie to nie teatr, zdjemij szpilki

Jadąc na wakacje do Monaco byłam niesamowicie podekscytowana wizją urlopu w tym rajskim miejscu. Długo zastanawiałam się co chciałabym zobaczyć i sfotografować przy okazji pobytu, ale byłam także bardzo ciekawa jakimi strojami zaskoczą mnie mieszkańcy i turyści Monaco. Przyznaję, że tym razem nie skończyło się na małej niespodziance bowiem mimo lata w kraju panował karnawał. Stroje jakie miałam okazję zobaczyć wyróżniały się przede wszystkim pomysłowością, a prym w tej dziedzinie wiodły młode kobiety. Jestem wstanie zrozumieć, że opływające w luksusie Monaco może zawrócić w głowie, ale nie sądziłam, że aż do tego stopnia. Otóż jak się domyślam panie nie cenią zbytnio swoich kostek i są gotowe je skręcić na kilkunastocentymetrowych szpilkach. Najwyraźniej zapomniały, że chodzenie na obcasach to także sztuka, bo tak przedziwny krok sygnalizował otoczeniu wyłącznie ogromny ból jaki znosiły te nieszczęsne dziewczyny. Moda na szpilki jako buty do zwiedzania wyszła jednak poza obręb Monaco i podobne sytuacje widywałam również w Pradze. Nigdy nie zrozumiem sensu takiego działania, ale być może nie jestem w stanie aż tak się  poświęcić dla urody. Suknie wijące się aż do ziemi, ogromne kapelusze, brzęczące pokłady biżuterii to tylko przykłady... Cała przyjemność z wyjazdu chowa się pod ogromem dodatków zupełnie jakby każdego dnia ulice miast stawały się teatrem. Przecież są wakacje, po co to wszystko?

Gdy wygoda schowa lustro

Społeczeństwo XXI wieku ma niesamowity problem z wypośrodkowaniem, dlatego tuż naprzeciwko wystrojonych dam drepcze sobie turysta w sportowych sandałach i za małej czapce z daszkiem. Rozumiem, że wygoda dla wielu stanowi priorytet, ale nie od dziś wiadomo, że wygląd wpływa na nasze samopoczucie. Zgaduję, że sportowe sandały mogą być wygodne, ale niestety prezentują się bezpłciowo. Przecież to nie jedyne obuwie przeznaczone do letnich wędrówek, w sklepach jest ogromny wybór naprawdę ładnych i nadal wygodnych butów. Za małą czapkę z daszkiem można zastąpić słomkowym kapeluszem, a bojówki ładnie skrojonymi szortami. To co w wakacyjnym sezonie raziło mnie jednak najbardziej to bluzki-bokserki wykonane ze sztucznego materiału, przylegające do ciała tak bardzo, że aż chłonące cały pot. Estetyka to jedno, ale odór przepoconego tworzywa to drugie...

Mało, mało coraz mniej

Niejednokrotnie słyszałam, że upał rządzi się własnymi prawami dlatego jestem w stanie zrozumieć, że wybierając się na całodzienne zwiedzanie stawiamy na krótkie szorty. Ale nie znajdzie we mnie akceptacji "codzienny negliż". Podczas tegorocznych wakacji niejednokrotnie widywałam skąpo ubrane dziewczyny w restauracjach czy też centach handlowych. Krótkie spodenki jakie nosiły odsłaniały wszystko to co powinny kryć, a co gorsza górną część stylizacji stanowiły crop topy.  Nie zrozumcie mnie źle, sama  uwielbiam ten rodzaj bluzek, ale połączone ze zbyt krótkimi szortami wyglądają dość dwuznacznie. Najbardziej rażące były dla mnie jednak zachowania panów, którzy z powodzeniem poruszali się po mieście bez jakichkolwiek koszulek. Rozumiem, że jest gorąco, ale kultura osobista nakazuje zachowanie przyzwoitości nawet kiedy z nieba leje się żar.

Każdy ma inny styl i inne podejście do kwestii mody, dlatego ocenianie czegokolwiek w kategorii hot or not jest po prostu głupie. Istnieją jednak pewne reguły, świat się zmienia i warto spojrzeć na siebie obiektywnie. Pamiętam, że sama miałam w życiu bardzo dziwny okres kiedy jadąc na wakacje zabrałam ze sobą spódnicę kojarzącą się z wyjściem na apel. Kiedy ubrałam ją na jedną z wycieczek myślałam, że zwariuję. Było mi gorąco i niewygodnie. Od tej pory bardzo racjonalnie podchodzę do kwestii swojego wyglądu podczas wakacji. Chcę mieć ładny strój, czuć się swobodnie i wyglądać przyzwoicie. To moje trzy kryteria jakimi kieruję się podczas szykowania zestawów na letnie wypady. A jakie są wasze kryteria? Co Was razi najbardziej podczas letniego sezonu?

......................................................................................................

Jak Ty postrzegasz „turystyczną” modę?

Fotografia we wpisie: licencja CCO (źródło)



You Might Also Like

5 komentarze

  1. Bo ludzie już totalnie się pogubili i nie wiedzą, co, kiedy i gdzie. Wydaje mi się, że teraz panuje moda na zwracanie na siebie uwagi ubiorem. Ale najbardziej bawi mnie, kiedy jakaś początkująca kobitka popitala sobie na dziesięciocentymetrowych szpilkach (ewentualnie obcasach), w których nawet nie umie chodzić. Te jej starania, aby nie wyglądało to tragicznie, są naprawdę zabawne. Ja też nie umiem chodzić w tak wysokich butach, ale to nie jest wielki problem kupić obuwie o kilka centymetrów niższe. ;)
    Pozdrawiam.
    Niebieskie Kiwi

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja to mam zawsze problem właśnie, co ubrać, gdy wybieram się w podróż/zwiedzanie itd. Chcę wyglądać dobrze, ale też chcę by mi było wygodnie i zazwyczaj dzień wcześniej przekopuję szafy i wypowiadam słynne 'nie mam się w co ubrać' otwierając 3 z kolei szafę... nie jest to łatwe zadanie, ale da się :) po trudach zawsze coś znajduję.
    A co do szortów i crop topów, to wyznaję zasadę- odkrywam tylko jedną część ciała. Albo zakryta góra i odkryte nogi, albo odwrotnie. Razem zazwyczaj wygląda to wulgarnie

    OdpowiedzUsuń
  3. Chyba nie należę do zbyt krytycznych osób, bo zawsze wychodzę z założenia, że to nie moja sprawa, co ktoś na sobie ma i jak bardzo się w tym męczy ;) Miałam koleżankę, która w szpilkach chodziła zimą po górach, bo twierdziła, że jest tak przyzwyczajona do obcasów, że w płaskich by nie umiała - można? Można! ;)

    Przy okazji, wzięłam udział w "blogowych złotych myślach", czyli Liebster Blog Award i postanowiłam Cię nominować ;) Nie zmuszam do wzięcia udziału, bo sama długo się nad tym zastanawiałam - po prostu informuję, pro forma :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O matko góry i szpilki?! Podziwiam :D
      Dziękuję bardzo za nominację, postaram się odpowiedzieć na pytania :)

      Usuń
    2. Zimą! :)

      Widziałam na własne oczy :)

      Usuń

Twoja wypowiedź to bardzo istotna część tej strony, śmiało dodaj coś od siebie :))

zBLOGowani.pl

Subscribe