KOSMETYCZNY KWARTAL: I - III 2016 ROK

17:53


Jeśli śledzicie bloga Definiuję nawet od niedawna, na pewno mieliście okazję przeczytać o moich oporach względem publikacji bardziej lifestylowych wpisów. Obawiałam się, że ta codzienna, ludzka sfera wykracza poza obszar poważnych tematów jakie planowałam poruszać. Jednakże ostatni post, w którym podzieliłam się opisami moich ulubionych kosmetyków z 2015 roku cieszył się dużą popularnością i bardzo pozytywnym odzewem z Waszej strony. Nie ukrywam, że blog jest moją wielką pasją, daje mi wiele radości, ale posty tworzę także dla moich czytelników i bardzo chciałabym żeby każdy znalazł tu dla siebie interesujący kawałek. Poza tym muszę przyznać, że pisanie o kosmetykach jest przyjemne również dla mnie. W związku z tym postanowiłam wprowadzić na blogu nową serię! Raz na kwartał pojawi się wpis kosmetyczny, w którym opowiem Wam o pięciu produktach, które odkryłam, używałam i zdecydowanie polubiłam w ciągu danych trzech miesięcy. Oczywiście, nie zniknie cykl z kulturalnym podsumowaniem kwartału - na ten post zapraszam Was już w tę środę. A tym czasem bardziej babsko i luźnie czyli moje pięć kosmetycznych typów tego kwartału. 

CZERWONA SZMINKA  - PS 
Odkąd pamiętam - jeszcze za czasów dzieciaka,  marzyłam o intensywnie czerwonych ustach, które każdej kobiecie dodają swoistą dawkę seksapilu. Gdy nieco podrosłam i mogłam malować wargi błyszczykiem zawsze wybierałam ten w odcieniu wina jednak za każdym razem rozczarowywałam się mizernym efektem. Nic więc dziwnego, że kiedy na dobre rozpoczęłam swoją przygodę z makijażem po głowie non stop chodził mi wymarzony odcień szminki, ale jasna cera nie wróżyła najlepszej relacji. W końcu ciekawość okazała się silniejsza i podjęłam decyzję o zakupie czerwonej pomadki, nadal jednak nie chciałam wydawać fortuny na tak niepewny produkt. Idealnym rozwiązaniem były, więc kosmetyki z Primarka, w którym miałam okazje być pod koniec stycznia. Wcześniej nie testowałam kosmetycznych produktów z irlandzkiej sieciówki w związku z czym nie miałam wygórowanych (by nie powiedzieć, że żadnych) oczekiwań wobec zakupionej szminki. A jednak firmie PS udało się mnie totalnie zaskoczyć! Nie dość, że sam odcień niesamowicie mi pasuje to jeszcze jakość produktu w stosunku do ceny autentycznie szokuje. W moim wypadku szminka potrafiła pozostać na ustach nawet w momencie picia czy jedzenia. Ostatnio też rozmawiałam na ten temat z kuzynką, która również wybrała dla siebie produkt do ust z firmy PS i podobnie jest z niego zadowolona. Dlatego Was zachęcam aby przy okazji wizyty w Primarku zajrzeć na dział kosmetyczny. Jeśli jesteście ciekawi jak prezentuje się owy odcień na ustach odsyłam Was do ostatniego postu gdzie na każdym zdjęciu mam tę szminkę. 

PEELING OCZYSZCZAJĄCY - PERFECTA
W ostatnim poście kosmetycznym wspominałam Wam o maseczce nawilżającej, którą zaczęłam stosować pod koniec ubiegłego roku. Już po kilku użyciach zauważyłam, że moja cera jest wyraźniej gładsza i nawilżona czego mówiąc szczerze nie do końca się spodziewałam. Podekscytowana szybkim i zadowalającym efektem postanowiłam pójść krok dalej i zakupić peeling do twarzy. Wcześniej co prawda korzystałam już z jego naturalnej wersji jaką były fusy kawowe, aczkolwiek była to dość uciążliwa sprawa. Po pierwsze należało pamiętać aby nie wyrzucać ich z komory ekspresu tylko odsypać do innego zbiorniczka, a po drugie kawa mocno brudziła twarz, ręce i ubrania. Zważywszy na to, że za cenę niecałych 2 zł mam dwie saszetki peelingu rezygnacja wydawała się oczywista. Z produktu Perfecty jestem naprawdę bardzo zadowolona, doskonale oczyszcza twarz i widzę, że jej kondycja jest naprawdę o wiele lepsza - pojawia się zdecydowanie mniej wyprysków. Peeling podobnie jak maseczkę stosuję raz w tygodniu, zwykle dobę przed nałożeniem maski. Działa! 

PEELING CUKROWY DO CIAŁA - HEAN NATURA 
Zwykle trudno znaleźć w sobie chęci do zrobienie peelingu ciała bowiem jest to znacznie bardziej uciążliwy zabieg niż w przypadku twarzy. Myślę, więc, że gdyby nie efekt widoczny już kilka sekund po nałożeniu preparatu zrezygnowałabym z całej tej kosmetycznej zabawy. Skóra jest niesamowicie wygładzona, a kozie mleko (o nim poniżej) rozsmarowuje się na ciele jak masło. Ten efekt jestem wstanie utrzymać około 3-4 dni od zabiegu, jednak staram się nie robić peelingu częściej niż raz w tygodniu - nie widzę sensu by bardziej przesuszać skórę. Produkt nakładam już na umyte ciało i wsmarowuję ok 3 minut, następnie spłukuję wodą i nakładam balsam. Początkowo drażnił mnie cytrusowy zapach peelingu bowiem ta tonacja nie odpowiada mi w żadnym produkcie, ale efekty przekonują mnie do przemęczenia się na tę krótką chwilę. Peeling z Hean jest naprawdę godny polecenia.

KOZIE MLEKO DO CIAŁA - ZIAJA 
Zauważyłam, że ostatnim czasem jestem wielką fanką produktów firmy Ziaja i jak na razie trafiłam tylko na jeden bubel w postaci niesamowicie tłustego kremu do twarzy. Cała reszta kosmetyków z jaką miałam do tej pory do czynienia jest zdecydowanie godna polecenia. Kozie mleko kupiłam dzięki Wam drogie Czytelniczki, bowiem pod ostatnim postem kosmetycznym kilkoro z Was gorąco zachęcało mnie do zakupienia tego produktu. Przyznaję, że kiedy podekscytowana przystąpiłam do testowania nieco rozczarowałam się gęstą konsystencją i zapachem balsamu. Wystarczyło jednak pierwsze użycie docelowe bym absolutnie zakochała się w tym produkcie. To już moje drugie i na pewno nie ostatnie opakowanie tego balsamu. Doskonale nawilża i muszę przyznać, że niektóre partie ciała mam gładkie niczym skórka niemowlaka. Rewelacyjny produkt, serdecznie dziękuję za jego polecenie i posyłam dalej w świat informacje o jego fenomenalnym działaniu.

PASTA STOMATOLOGICZNA BEZ FLUORU - ZIAJA 
Ostatni produkt o jakim dziś wspominam wpadł w moje ręce przypadkiem ponieważ zakupiła go moja mama dochodząc do wniosku, że zbyt wiele fluoru na pewno nie pozostaje dla organizmu obojętne. Osobiście nie mam zdania w tej kwestii, ale sama pasta Ziai (nawet nie wiedziałam, że firma je produkuje!) jest zdecydowanie godna polecenia. Ma delikatny, miętowy smak - intensywny, ale nie pozostawia w ustach uczucia pieczenia. Za każdym razem irytowało mnie, że nie mogę pozbyć się z ust smaku pasty do zębów, w wypadku tej wystarczy kilka spłukań by czuć się świeżo, ale nie niekomfortowo. Serdecznie polecam! 

W dzisiejszym poście to już wszystko. Mam nadzieję, że nowy cykl przypadnie Wam do gustu, z przyjemnością poznam Waszą opinię na jego temat (pozostawcie komentarz). Jak wspomniałam na początku w środę pojawi się podsumowanie kulturalne minionego kwartału. Ja życzę Wam udanego weekendu i do napisania!

......................................................................................................

A co Ty odkryłaś w tym kwartale?

Fotografia we wpisie: licencja CCO (źródło)




You Might Also Like

0 komentarze

Twoja wypowiedź to bardzo istotna część tej strony, śmiało dodaj coś od siebie :))

zBLOGowani.pl

Subscribe