JAK OBUDZIC W SOBIE MOTYWACJE DO AKTYWNEGO ZYCIA?

18:29



Ostatnie dwa wpisy jakie pojawiły się na blogu w pewnym stopniu poruszały kwestie pielęgnowania własnej duszy. Wspominałam o kulturze, otwartości na sztukę oraz wielkiej wartości jaką jest życie w zgodzie z własnym "ja". Wnętrze zawsze będzie górowało nad opakowaniem jakim jest ciało, ale nie zmienia to faktu, że wyraźnie rzutuje ono na nasze samopoczucie. Nie bez powodu mówi się, że w zdrowym ciele mieszka duch w równie dobrej kondycji. Jest to nieco uproszczona formuła zależności miedzy zdrowiem fizycznym, a psychicznym, ale nadal słuszna. W końcu w każdym porzekadle jest ziarnko prawdy. Pisząc ten wstęp chcę oznajmić, że po naprawdę po długim namyśle postanowiłam powołać do życia nowy cykl postów z serii Wymiar fit. Jednak zanim znudzeni przewrócicie oczami pozwólcie, że nieco wyjaśnię swoją decyzję. Wiem, że blogosfera aż huczy od podobnych wpisów zachęcających ludzi do aktywnego trybu życia, niestety wszystkie te artykuły nijak mają się do rzeczywistości. 

Osobiście nie natrafiłam jeszcze na post, który w przystępny i ludzki, podkreślam ludzki sposób mówiłby o zdrowym stylu życia. Zgodzę się, że jarmuż, humus i poranne bieganie na czczo mogą być dobre, ba nawet przyjemne dla kilku osób, ale na pewno nie okażą się takimi dla szeroko rozumianego ogółu. Uważam, że w kwestii aktywności fizycznej i odżywiania mam naprawdę duże doświadczenie praktyczne - życiowe. Przez dwa lata byłam osobą uskuteczniającą całodzienne głodówki oraz ćwiczącą ponad własne możliwości... Los był jednak dla mnie na tyle łaskawy, że kiedy mój organizm zaczął się wyraźnie buntować w końcu poszłam po rozum do głowy.

Powrót do formy po tak ogromnym wycieńczeniu był, to znaczy nadal jest dla mnie niezwykle trudny. Bywa, że wciąż pokutuję za własną nieodpowiedzialność, ale co najważniejsze nareszcie pojęłam jak powinien wyglądać zdrowy tryb życia. Nie twierdzę, że wiem już wszystko, że postępuję wzorcowo, ale myślę, że swoją bardzo realną i życiową wiedzą mogę zacząć motywować ludzi do dobrego działania. I na pierwszy ogień idzie właśnie owa motywacja. Nie odkryję Ameryki, ani innego kontynentu mówiąc, że podstawą jakiegokolwiek przedsięwzięcia jest nasz zapał do działania. Nawet tak prozaiczne czynności jak jedzenie czy praca są poprzedzone naszą motywacją. Jem aby nie czuć głodu i utrzymać się przy życiu, pracuję zaś, aby pozyskiwać fundusze na godny byt. A dlaczego działam zdrowo i aktywnie? 


Obalmy mity

Wbrew pozorom niezwykle trudno jest odpowiedzieć na postawione pytanie. Większość osób radzi aby obejrzeć zdjęcia wysportowanych, smukłych sylwetek w internecie. Mają być on gwarancją pojawienia się  w nas chęci do działania. A mi przechodzi tylko przez myśl, że większej bzdury w życiu nie słyszałam.  Niestety ludzki umysł skonstruowany jest w taki sposób, że gdy widzi efekty u innej osoby bardzo często zamiast motywacji czuje zazdrość oraz zniechęcenie i tak zamiast treningu, w ruch idzie czekolada z orzechami - w końcu to najprostszy nośnik endorfin. Z kolei innym razem wpadłam na blog gdzie lśniący tytuł Jak zacząć biegać? zachęcił mnie do dalszego czytania. Według autorki najistotniejsze były gadżety, które miały zmotywować nas do pokonania kilku pierwszych kilometrów. Zgodzę się, że dobre obuwie to podstawa, ale na litość boską zegarek mierzący puls i lanserski bidon to chyba przesada dla osoby bez żadnego doświadczenia w bieganiu! I tak przewróciwszy oczami zamknęłam stronę nadal nie czując chęci do działania.

Motywacja jest w Tobie

Domyślam się, że to, co za chwilę napiszę zabrzmi patetycznie, ale dosłownie brak mi słów na obejście tego banału. Bowiem osoba, która zmotywuje Cię do zadbania o siebie znajduje się po przeciwnej stronie lustra... Trenerka personalna szczerząca się do Twojego komputera, która z uporem maniaka powtarza Ci, że możesz wszystko, tak naprawdę mówi dokładnie to, co kiedyś powiedziała sobie. Z tą różnicą, że jej motywujący głosik płynął z jej wnętrza co zdołało postawić ją na wygranej pozycji. Teraz dokładnie te same słowa frunące po zewnętrznej powłoce są przynajmniej o połowę słabsze i dopóki nie poczujesz ich w sobie możesz zapomnieć o długotrwałej motywacji do aktywnego trybu życia. Jak więc obudzić w sobie potrzebę do działania?



Wyjść z siebie i stanąć obok

Przyjrzyj się własnej osobie i obecnemu życiu z perspektywy wolnego od emocji obserwatora. Pomyśl czy istnieje jakiś obszar związany ze zdrowym stylem bycia, który chciałbyś w sobie zmienić? Najczęściej rozpoczynamy od kwestii widocznych gołym okiem. Choroba XXI wieku jaką jest cellulit nieelegancko pokrywa uda, boczki niedyskretnie wysuwają się z poza linii dżinsów, skóra na pośladkach straciła swą sprężystość... - to chyba najpopularniejsze kompleksy współczesnej kobiety. Dlaczego tak błahe kwestie mają zaburzać naszą pewność siebie? Oczywiście możemy je po prostu zaakceptować, ale czy nie lepiej byłoby opracować prosty plan treningowy, który sprawi, że poczujemy dumę i zadowolenie z własnego ciała? Nie powinniśmy jednak zakładać, że nieidealne ciało jest jedyną motywacją do aktywności. Czasem przyczyna jest o wiele istotniejsza, a mianowicie zdrowie. Zastanów się kiedy ostatni raz biegłeś/aś na autobus. Czy znalazłszy się w środku nie przeżyłeś przypadkiem stanu przedagonalnego? Albo wspinając się po schodach, nie potrzebowałeś za długich przerw na kolejnych półpiętrach? Być może jest to protest chylącej się ku upadkowi kondycji... Zaniedbanie takich oznak potrafi przysporzyć wielu kłopotów w przyszłości, dlatego po konsultacji z lekarzem i w wypadku braku przeciwwskazań czas wracać do formy. Ale zdrowy styl życia to nie tylko aktywność fizyczna, również odpowiednie i regularne dostarczanie posiłków naszemu organizmowi. Bóle żołądka, zgaga, refluks, brak apetytu lub nadmierne objadanie powinny być największą motywacją do zerwania z niezdrowymi przyzwyczajeniami żywieniowymi.

Chcieć to móc

Twoją motywacją może być tak naprawdę każdy element życia, ale przede wszystkim musisz chcieć. Trzymający za Ciebie kciuki przyjaciele, rodzina, trener personalny czy dietetyk nie wystarczą jeśli sam nie czujesz potrzeby zmiany. Do mnie nigdy nie docierało biadolenie z serii: "Chcę schudnąć/ mieć piękne ciało, ale brakuje mi silnej woli." Cóż, to dobry moment by odpowiedzieć sobie na jedno, kluczowe pytanie: Co tak naprawdę jest Twoim priorytetem? Uwierz mi, ja również ponad wszystko wielbię czekoladę, ale o wiele bardziej od jej smaku pragnę pięknego ciała. Czasem jest mi ciężko, muszę zagryźć wagi, momentami zgrzeszę przeciwko swojej wadze, ale są to tylko pojedyncze wyjątki, ponieważ znam swój cel i podjęłam decyzję wiążącą się z trudnymi wyrzeczeniami. Jeśli bardziej od zdrowego ciała i ładnej sylwetki pragniesz smaku czekolady bądź innej słabości najlepiej odpuść od razu. Wiem, że każdy pedagog i trener dałby mi do wiwatu czytając owe zdanie, jednak ja znam te wewnętrzne dylematy i wiem, że dopóki naprawdę nie zapragniesz żyć zdrowo będziesz ciągle zaczynać i urywać,w tracie obarczając się winą i nękając wyrzutami sumienia. A to przyniesie jeszcze gorszy skutek...


Bilans zysków i strat

Większość działań, które zamierzamy podjąć poprzedza bilans zysków i strat, który ostatecznie podpowie nam czy warto podjąć działanie. Gdybym miała utworzyć podobne zestawienie dla zmiany trybu życia po stronie plusów byłabym w stanie wpisać wiele: lepsze samopoczucie, poprawa kondycji, wymodelowana sylwetka, praca nad samodyscypliną, duma z własnych osiągnięć, dobre nawyki żywieniowe, brak chęci czy potrzeby podjadania. Ale żeby nie było tak kolorowo przyznaję, że ponosimy pewnego rodzaju straty. Na samym początku niezwykle trudno jest zrezygnować z dotychczasowych przyjemności żywieniowych. W moim wypadku była to czekolada, ale równie dobrze można umieścić tu jedzenie z barów fastfood, słone przekąski, ciasteczka itd. Drugą wadą jest zaś oczywiste zmęczenie, zakwasy i pot, aczkolwiek w pewnym momencie te wszystkie uczucia naprawdę potrafią zniknąć pod wpływem satysfakcji. Myślę, że warto stworzyć dla siebie podobne zestawienie, które przygotuje nas na wyrzeczenia i zmotywuje korzyściami.

Moim celem nie jest wypisywanie motywacyjnych bzdur, które dla mnie nijak mają się do rzeczywistości. Ten cykl ma na celu pokazać, że zwykły śmiertelnik nie mający czasu na przyrządzanie specjalistycznych posiłków i wykonywanie długich treningów każdego kolejnego dnia, nadal może żyć zdrowo i aktywnie. Ciągle staram się poszerzać swoją wiedzę o nowe obszary związane ze sportem i żywieniem. Od kilku tygodniu uczę się gotować dzięki czemu jestem coraz to bardziej świadomym konsumentem. Treningi czy to wykonywane w domu czy na siłowni szkolą mnie w zakresie wiedzy o własnym ciele, mięśniach i wytrzymałości. Osobiście bardzo się cieszę, że podjęłam wyzwanie i mam nadzieję, że już zawsze będę potrafiła podchodzić to kwestii zdrowego stylu życia właśnie w ten sposób. A Was gorąco zachęcam do obudzenia w sobie chęci do działania, bo naprawdę warto.

Ps. 
Odchodząc nieco, a nawet bardzo od tematu dzisiejszego postu chciałaby zaprosić Was na bloga Magdy studentki dziennikarstwa z Mówiąc Słowami gdzie czeka kolejny wpis z serii blogerskie pitu-pitu. W ramach cyklu autorka prowadzi rozmowy z innymi twórcami blogów i tym razem do wspólnego przedsięwzięcia zaprosiła właśnie mnie. Tematem naszych pogaduch była działalność youbutebrów, ale również kwestie bloga, kultury i internetowych twórczości. Zapraszam Was serdecznie do poczytania naszych wywodów!

......................................................................................................

A jak wygląda wasza motywacja?

Fotografia we wpisie: licencja CCO (źródło | źródło)



You Might Also Like

27 komentarze

  1. Oj... u mnie to jakoś przyszło samo i to wcale nie z dnia na dzień - dojrzewałam dorastałam aż ... zrobiłam badania :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Czasem mi się wydaje, że moda na bycie fit to (wbrew całej fali krytyki) jedna z najbardziej pożytecznych manii XXI wieku. Nawet jeśli faktycznie ktoś jest w stanie zmotywować się do aktywności fizycznej poprzez oglądanie wyprężonych muskułów czy zgrabnych sylwetek, a bieganie czy nawet spacery uważa za nieważne, gdy zapomni włączyć endomondo bądź jego smartfon zgubi w gęstym lesie sygnał gps, to i tak organizm kiedyś podziękuje mu za te spalone kalorie. Jeśli jednak mam być całkiem szczery, to zdjęcia superzgrabnych kobiet w trykotach aktywują zupełnie inne obszary mojego mózgu niż motywacja do ćwiczeń. Znacznie lepiej motywują mnie raczej kark czy plecy, które po pewnym czasie mówią: Dość siedzenia przy komputerze, idź pobiegać! No, ale "Whatever floats your boat", jak lubi mawiać mój kolega z pracy. ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja również zaczęłam się ruszać- od kilku dni jeżdżę do pracy rowerem i biorąc pod uwagę fakt, że bardzo dawno tego nie robiłam..to dla mnie naprawdę wielkie osiągnięcie :-) Małymi kroczkami do celu :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Każda zmiana związana jest ze stratą, nawet zmiana na lepsze. A nasz umysł biologicznie jest skonstruowany tak, aby traktować zmianę (każdą!), jako zagrożenie. Dlatego tak wiele ludzi tkwi w układach, które im szkodzą, w uzależnieniach, które zabijają zdrowie, itp. Dlatego tak spodobała mi się filozofia Kaizen, która zaleca przeprowadzanie zmian za pomocą bardzo małych kroczków. W ten sposób oszukujemy umysł, a z drugiej strony szybko przechodzimy z fazy planowania do działania. Jak taki mały krok, to mogę wykonać go zaraz. Jedyna wada - metoda dobra dla cierpliwych, efekty przychodzą po jakimś czasie, ale zazwyczaj zmiana jest bardzo trwała.

    OdpowiedzUsuń
  5. Według mnie zdrowy i aktywny tryb życia ma same plusy :) Sama zaczęłam około pół roku temu i nie żałuję. Jak ćwiczenia wejdą w krew to są czystą przyjemnością. A ile endorfin i pozytywnej energii generują. Najgorzej jest zacząć. Wpadnę też z pewnością na bloga Magdy, którego polecasz :) Pozdrowionka serdeczne :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam nadzieję i chyba się nie mylę, że u Ciebie w tym temacie będzie inaczej, po prostu rozsądnie i z głową. Często na tematy tego typu czytam same skrajności, które odstraszają. Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  7. U mnie niestety jest tak, że okresy super zdrowego stylu życia przeplatają się z kompletną rozpustą. Nie potrafię znaleźć złotego środka. A motywacja? Sama w zasadzie nie wiem, raz po prostu jest, a raz jej nie ma, ale chyba największego kopa dały mi zdjęcia, na których wyglądam jak słoń. To wystarczyło, abym przestała podjadać słodycze...

    OdpowiedzUsuń
  8. Na wszelkie próby motywacyjne odnośnie mojego stylu życia reaguję obojętnością. Moim priorytetem jest wyciśnięcie życia jak cytryny na moich warunkach, nie potrzebni mi dietetycy i temu podobne cuda-wianki.

    Parę razy zaglądałam na blog Magdy, który uważam za zbyt ugładzony. Właśnie takie "pitu-pitu" Rozmowy powinny mieć pazur, a tego nie dostrzegłam.
    A więc nie jest wykluczone Twoje pojawienie się w Yutowie. Jeśli zrezygnowałabyś z prowadzenia bloga na rzecz YT, to będę Ciebie tam odwiedzać, ale nie będę komentować. Nie ma mojej zgody na to, aby np. podawać numer telefonu, więc nie założę tam konta. Dlatego też nie mam konta na fejsie. Im mniej wie o mnie Internet, tym lepiej dla mnie.

    Słonecznego weekendu. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  9. Jako osoba bardzo dojrzała uważam, że najbardziej motywuje nas do pisania samo życie. W związku z czym, najważniejszy jest wzajemny szacunek i kultura słowa. Podoba mi się Twoje podejście do życia i tego co się wiąże z pisaniem bloga. Fotografie są bardzo piękne. Pozdrawiam Cię Karolinko

    OdpowiedzUsuń
  10. Jak sami nie zaczniemy działać to nikt za nas tego nie zrobi, ale wsparcie bliskich mile widziane :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Z wielką ciekawością przeczytałam Twój post, i kto wie-może wreszcie wezme się za siebie i zgłębię tajniki dobrego, zdrowego gotowania:-)
    Pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
  12. Całkiem motywujący post wyszedł ;p No i prawdziwy bardzo, oczywiście.
    Takie oczywiste rzeczy, jak "motywacja jest w tobie" trzeba mówić. Mam wrażenie, że przez tę oczywistość albo o nich zapominamy, albo powtarzamy je bezmyślnie. A nad takimi słowami trzeba się jeszcze zastanowić i odnieść do siebie, a nie tylko powtórzyć.

    OdpowiedzUsuń
  13. Będąc osobą, która do zdrowego stylu życia i aktywności zawsze znajdzie motywację, uważam, że faktycznie napisałaś coś sensownego, także jeśli się chce, to się da ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Och niestety wszystko to jest prawdą, ale trzeba być dobrej myśli, świadomość jest coraz większa może ludziom w końcu zachce się chcieć...

    Bardzo się cieszę, zapraszam serdecznie :))

    OdpowiedzUsuń
  15. Sama kiedyś próbowałam odżywiać się zdrowiej i nie skończyło się to sukcesem. Aby zacząć zdrowo się odżywiać trzeba zmienić swój styl życia. Ja szczerze przyznam, ze jeszcze nie jestem na to gotowa. Mam dopiero 13 lat i nie chce powstrzymywać się od zjedzenia pączka lub czekolady. Nie zapominam o zdrowym jedzeniu. Często jem całkiem zdrowe rzeczy jak np. brązowy makaron, wafle ryżowe, banany. Co do ćwiczeń to nie raz próbowałam ćwiczyć i trzymać się tego. Najdłużej w roku szkolnym udało mi się to ciągnąć przez ok. 3 miesiące. Od 3 lat całe wakacje spędzam w ruchu. Z racji tego, ze spędzam wakacje w domu i nie wychodzę z niego na codzień tobie sobie treningi. Bardzo lubię też rano biegać i robić sobie kilku godzinne wycieczki. Jestem zdania, ze sport w moim wieku na być dla mnie zabawa, rozrywka, czymś co sprawia, ze dobrze się czuję.
    Littleredcherrysmile.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja się trochę z tej mody cieszę, bo zdrowy styl życia to moja działka :) A dlaczego trochę? Chyba z tego względu, że często obserwuję jak mała pasja bycia aktywnym i zdrowym przeradza się w maraton bez chwili wytchnienia. Nie uważam, że dobrym pomysłem jest ciągłe bieganie kiedy organizm odmawia posłuszeństwa ani objadanie się non stop konkretną rzeczą (chociażby jarmużem) bez podstawowej wiedzy tylko dlatego, że to jest teraz superfood i w modzie (swoją drogą jarmuż rzeczywiście nie powinien być wcinany non stop bo zaburza wchłanianie jodu). Ale dobra, nie czepiam się już ;) Zgadzam się z Tobą w kwestii, że to my sami musimy podjąć tę decyzję i tylko wtedy będzie ona słuszna i będzie większe prawdopodobieństwo, że się uda. A kiedy się uda być bardziej fit, przyda się (jak zawsze zresztą) zdrowy rozsądek :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Zapomniałam dodać, że piękne zdjęcia napstrykałaś podczas spaceru :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja mogę rzec, że nie zawsze mam motywację do bycia fit, ale miewam :) Lubię nawet ten czas, gdy trochę się ruszam i jem zdrowo, ale... Lubię też ten czas, gdy nic nie robię i jem niezdrowe, a dobre rzeczy :D

    OdpowiedzUsuń
  19. Mnie też jakoś nie kręcą zdjęcia szczupłych osób - wiadomo, cieszę się, że im się udało tyle osiągnąć, ale nie wzbudza u mnie jakieś silnej woli. Tak samo jest z gadżetami - po co mi jakiś zegarek do biegania? Bardziej kłopocze mnie to, jak zrobić pierwszy trening bez robienia sobie krzywdy, a nie coś, co mogę nosić podczas biegu.
    Więc zgadzam się z Tobą, że motywacja jest w nas :) My znamy siebie najlepiej i powinniśmy wymyślić coś, co na nas podziała :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Haha, z tymi fitinspiracjami to mam dokładnie tak, jak napisałaś. :) Myślę, że bardzo ważna oprócz motywacji jest też dyscyplina - czasami są takie dni, kiedy żadna motywacja się nie pojawia i wtedy to ta druga koleżanka mnie ratuje. Pomaga mi, kiedy widzę efekty, nawet jeśli to tylko ja zauważam różnicę po kilku treningach. Motywuje mnie też wizja ważnych wydarzeń z mojego życia, które nadchodzą - w końcu nikt nie chcę panicznie biec do dietetyka na kilka miesięcy przed ślubem albo tracić całej radości z wycieczki nad morze z powodu wylewających się z kostiumu fałdek.

    Podobnie jak Ty podchodziłam do swojego ciała w sposób, który na pewno mu nie służył i nadal uczę się je akceptować i dbać o nie. Staram się jednak dbać o siebie, bo chcę być zdrowa - tylko w ten sposób będę mogła spędzać życie z ludźmi, na których mi zależy.

    OdpowiedzUsuń
  21. To prawda, co piszesz. Wszystko zaczyna się w głowie. Dopóki same siebie nie przekonamy, że oto nadszedł ten dzień i czas coś zmienić, żadne zewnętrzne bodźce nie dadzą nam motywacji.

    OdpowiedzUsuń
  22. Jak zawsze trzeba znaleźć złoty środek i nie podchodzić do wszystkiego zbyt sztywnie. Na co dzień dbam o ruch i dobrą dietę, ale jeżeli mam ochotę na pasek czekolady to ją po prostu jem, wybieram tylko najbardziej odpowiednią, czyli gorzką :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ja jestem mniej zdyscyplinowana i jeśli czuję prawdziwą potrzebę czekolady to zamiast po gorzką, której nie lubię sięgam po cukierka kasztanka, do którego mam niezwykłą słabość :D

      Usuń
  23. Pięlny ten kolor butów :P Pozdrawiam z Madrytu!!

    www.ladyagat.com

    OdpowiedzUsuń
  24. Super, że panuje moda na bycie fit, że ludzie nie tylko ćwiczą, biegają, ale i starają się zdrowo odżywiać, odchodząc od przetworzonych produktów. Mnie osobiście najbardziej zmotywowało uwierzenie w ścisłą zależność pomiędzy byciem fit a stanem mojego zdrowia. Teraz też już wiem, że człowiek mając 20, 30 lat, często macha ręką na przestrogi i rady, bo na jego organizmie jeszcze ciagle trudno zauważyć zgubne skutki złego trybu życia. Zapewniam - pojawią sie one po przekroczeniu czterdziestki, kiedy to dowiemy się, że ni stąd, ni z owąd mamy (na przykład) nadciśnienie. Dlatego podziwiam takie dziewczyny jak Ty, że już dzisiaj pracują na dobre zdrowie po czterdziestce (ja taka mądra nie byłam!), a czterdziecha kiedyś nadejdzie, dla każdego.

    OdpowiedzUsuń
  25. O kurde ile pracy musiałaś włożyć w ten tekst! Ja jestem zachwycona tym co napisałaś. Bardzo motywuje :)

    gitaraiszpilki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  26. Bardzo ciekawy wpisy i dużo przemyśłeń widać że bobrze samą siebie znasz i cenne rady tu podalaś które służą przeanalizowaniiu samych siebie.
    Gratuluję.

    OdpowiedzUsuń

Twoja wypowiedź to bardzo istotna część tej strony, śmiało dodaj coś od siebie :))

zBLOGowani.pl

Subscribe