KOSMETYCZNY KWARTAL: X - XII 2016 ROK

11:48


Muszę przyznać, że w roku 2016 na dobre rozkochałam się w strefie kosmetyków i makijażu. Jeszcze do niedawna sięgałam wyłącznie po eyeliner oraz maskarę i już sam ten proces doprowadzał mnie do szału. A tym czasem dziś w drogerii potrafię spędzić pół dnia - tak się pozmieniało. Swoją drogą pamiętam, że kiedy jeszcze sama korzystałam wyłącznie z dobrodziejstw natury (tzn. nie musiałam maskować zmęczenia) fascynował mnie podział kosmetyków na te z wyższej i niższej półki i prawdę mówiąc sądziłam, że druga grupa jest po prostu rodzajem "placebo", bo efektów i tak nikt nie dostrzeże. Ale kiedy wkroczyłam w strefę beauty zapragnęłam poświęcić chwilę temu fenomenowi. Drogi kosmetyk zwykle jest udany - nic odkrywczego... i nagle okazuje się, że ten nieco tańszy lub w ogóle tani radzi sobie równie dobrze. Obecnie jestem na etapie testowania tego typu marek, zdarza mi się trafić na zdecydowany bubel aczkolwiek w wielu wypadkach spotkało mnie miłe zaskoczenie. Tym razem zapraszam Was na kosmetyczne podsumowanie kwartału, gdzie pokaże kilka naprawdę tanich lecz bardzo dobrych kosmetyków. 

PUDER ALL MATT - CATRICE 
Na początku swojej makijażowej drogi doskonale radziłam sobie bez obecności pudru, aż pewnego dnia odkryłam, że na niektórych zdjęciach moja twarz niczym latarnia morska wypuszcza w eter świetlne znaki. Rad nie rad, bo nie do końca uśmiechało mi się dodatkowe obciążanie mojej cery ruszyłam na poszukiwanie pudru. Prawdę mówiąc znalezienie czegoś w odcieniu skóry córka młynarza graniczy z cudem i o ile nie zamierzałam spalać się na solarium pozostawało mi jedynie odejście do domu z kwitkiem. Na szczęście po pewnym czasie wpadłam na szafę Catrice i zakochałam się w tej marce bowiem zaakceptuje ona ludzi z karnacją godną królowej lodu i przewidzieli coś jasnego dla bladych klientek. Puder, który wybrałam okazał się strzałem w dziesiątkę, daje bardzo ładne matowe wykończenie i nie czuję aby mocno obciążał moją cerę. Zdecydowanie lepiej nakłada się go puszkiem niż pędzlem, co mi właściwie odpowiada, ponadto jest naprawdę wydajny i w bardzo przyjemnej cenie. Same plusy. 

KOREKTOR CAMOUFLAGE CREAM - CATRICE
Korektor to podstawa mojego makijażu... Brakuje mi czasu na dłuższy sen, a ponadto od urodzenia zmagam się z zaciemnioną skórą w okolicy oczu. Długo szukałam produktu, który poradzi sobie z wyrównaniem kolorytu bez okropnego efektu maski i tak naczytawszy się wiele dobrego o tym produkcie znów postawiłam na Catrice. Już samo opakowanie korektora/kamuflażu - słoiczek zdecydowanie przypadło mi do gustu, produkt nakłada się o wiele wygodniej. Jego kremowa konsystencja szybko się wchłania i maskuje niedoskonałość przez naprawdę długi czas, tak więc ciągła kontrola sytuacji jest po porostu zbędna. Osobiście bardzo polubiłam ten korektor i jeśli tylko szukacie dobrego produktu maskującego, zdecydowanie polecam. Jedynym mankamentem jest dla mnie bardzo krótki termin ważności - 6 miesięcy, w którym awykonalne jest całkowite wykorzystanie produktu.

KREM BB 5W1 - GARNIER
Na co dzień rezygnuję z podkładu i stawiam na znacznie lżejsze kremy BB. Przez ostanie dobre kilka miesięcy mocno zżyłam się z produktem z Ziai, jednak po pewnym czasie miałam wrażenie, że albo ja wyjaśniałam, albo produkt ściemniał, bo efekt przestał być naturalny. Wcześniej korzystałam już z kremów BB od Garniera, jednak były one dość drogie jak na swoją niewielką pojemność, a co istotniejsze nie wpasowywałam się w żadne z proponowanych kolorów. Jakież było moje zdziwienie gdy przeglądając stronę drogerii trafiłam na opisywany produkt. Kolor zdecydowanie mi odpowiadał, a cena zaszokowała swoją niskością. Właściwie już cały kwartał używam tego kremu BB i śmiało mogę stwierdzić, że dogaduję się z nim jak jeszcze z żadnym podkładopochodnym produktem. Efekt jest naprawdę przyjemnie naturalny, produkt łatwo rozprowadza się po twarzy, a wieczorem bezproblemowo poddaje procesowi demakijażu.

MASKARA CURLING PUMP UP - LOVELY 
Produkty firmy Lovely są dość specyficzne, te przeznaczone do makijażu oka - rewelacja, jednak co do reszty mam pewne wątpliwości. Maskarę zaczęłam testować kilka miesięcy temu skuszona tym reklamowym pump up w nazwie produktu. Co prawda natura była hojna dla moich rzęs jednak pięknego efektu nigdy dość. Z produktu jestem bardzo zadowolona, tuszowanie jest bardzo sprawne, maskara nie skleja rzęs i co równie istotne nie sprawia problemu przy demakijażu.


NAWILŻAJĄCY BALSAM DO UST - CARMEX 
O słynnych balsamach do ust firmy Carmex słyszałam wiele dobrego, a jakaż inna pora roku jak nie zima będzie najlepsza do przetestowania tego produktu. Obecnie zakupiłam już drugi słoiczek balsamu, bo jak najbardziej sprawdził mi się ten produkt. Rewelacyjnie nawilża nawet mocno wyschnięte usta. Początkowo nieco mnie zraził swoją konsystencją na bazie wazeliny: w końcu masełka do ust powinny przypominać zapachem, a czasem nawet i smakiem deserową rozkosz, tymczasem balsamowi bliżej było do aptecznego preparatu. Wystarczyło jednak kilka użyć by w zupełności przekonać się do tego produktu, jego skuteczność niezwykle mnie zaskoczyła. Warto pamiętać, że niewypielęgnowane usta nie będą prezentowały się pięknie gdy pomalujemy je na odważny kolor dlatego nawilżenie jest tu podstawą. 

MASKA PLACENTA DO WŁOSÓW - ACTIVIA
Co prawda ostatnim czasem postawiłam na naturalną pielęgnację włosów - olej kokosowy, jednak raz/dwa razy w tygodniu wracam do maski, którą odkryłam dwa kwartały temu i właściwie cały ten okres używałam tego produktu bez przerwy. Maska jak sama nazwa wskazuje jest oparta na łożysku roślinnym, doskonale nawilża włosy, ułatwia ich rozczesywanie, a przy tym pięknie pachnie. Być może codzienne stosowanie takich produktów nie najlepiej wpływa na moje włosy, ale kiedy pozwalam zadziałać masce w kilkudniowych odstępach wspólnie z olejem kokosowym robią świetną robotę. Włosy są miękkie jak nigdy, tak więc gorąco polecam ten duet.

......................................................................................................

A jakie kosmetyki Ty polecasz?

Fotografia we wpisie: licencja CCO (źródło)





You Might Also Like

26 komentarze

  1. Polecam rozświetlacz z Lovely, jest świetny, kosztuje jakieś 10 zł. ;)
    Ja największą miłością pałam do Golden Rose, ale jeszcze wiele z ich produktów nie wypróbowałam. Uwielbiam tusze z L'oreal, ale ich cena mnie powala dlatego poluję na nie przy okazji promocji, a między promocjami kupuję tusze z Rimmel lub Maybelline.
    Dla mnie kamuflaż z Catrice jest za ciężki na co dzień. Też zmagam się z cieniami pod oczami, ale na co dzień stawiam na płynne produkty.
    Mi krem BB z Garniera niezbyt się sprawdził. Nawet ten Extra Light ciemniał mi na skórze i wyglądał jak maska.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozświetlacz aktualnie testuje ten z Wibo i chyba trafi do ulubieńców kolejnego kwartału;) Ale dzieki za polecenie jak skoncze ten to moze spróbuje z Lovely :)

      Usuń
  2. Ua, temat stanowczo zbyt skomplikowany dla mnie, aczkolwiek zainteresowała mnie idea kremu BB, bo na co dzień używam fluid matujący, a to mi wygląda na coś podobnego, co warto przetestować. W zasadzie dla bezpieczeństwa używam tylko kosmetyków dla alergików (wiem, że niektóre składniki chemiczne mnie uczulają, nie wiem jakie, wolę nie ryzykować) więęęc wybór mam zawężony. Co najzabawniejsze, zawsze myślałam że mam ciemnawą cerę, natomiast muszę używać najjaśniejszego fluidu, jaki oferuje dana marka... Albo marka słaba, albo ja czegoś o sobie nie wiem :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Krem bb bardzo polecam, ja mam ulubiony podkład ale stosuje tylko na ważniejsze wyjścia lub "bad face day" ;)

      Usuń
  3. Maskę Placenta do włosów znam ze słyszenia. Chciałabym ją kiedyś wypróbować. Póki co mem jednak dużą maskę z Kallosa Latte i jest świetna.
    A balsamik z Carmexa mam, ale w sztyfcie :)

    Pozdrawiam niedzielnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja o tyle wole słoiki że jak jestem chora to nie przenoszę infekcji na ten sztyft ;) aczkolwiek na po za domem koniecznie sztyft - słońcu pchać tam palce po poręczy w autobusie to zbrodnia dla zdrowia :D

      Usuń
  4. Ziaja ma bardzo dobre produkty. Podobnie uważam, że kupić drogo to nie sztuka, ale znaleźć fajny kosmetyk w umiarkowanej cenie to jest coś...
    Ja ostatnio testuję kosmetyki do zwiększania objętości włosów i utrwalania fryzury, bo po zdjęciu czapki na głowie jest masakra zamiast fryzury...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj to prawda, chociaż dla mnie od czapki gorszy jest ten sezon grzewczy w moim wypadku każdy włos w inna stronę ;)

      Usuń
  5. I ja jestem zdania, że warto wypróbować tańsze kosmetyki, bo wiele z nich nie ustępuje kroku tym droższym:|)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, zwłaszcza że często przepłacamy za samą markę...

      Usuń
  6. Mój kwartał zdecydowanie umilił ten sam tusz, co u Ciebie ;) Kupowałam wcześniej mnóstwo innych, ale nie ma porównania ;) W sumie cały zeszły rok miałam fazę na szminki ;) Matowe kredki do ust z Golden Rose są moimi ulubieńcami ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Że też jeszcze tych kredek nie wypróbowałam, ale wciąż są na liście ;)

      Usuń
  7. Bardzo podoba mi się Twoje zestawienie kosmetyków, które warto wypróbować. Jeżeli chodzi o marki z tzw. niższej półki to również niejednokrotnie przekonałam się, że potrafią naprawdę sporo oraz działają bardzo dobrze. Jeżeli chodzi o moich ulubieńców to polecam Ci oczyszczający szampon z firmy BAN (znajdziesz go np. w Helfy, tutaj masz linka: http://www.helfy.pl/kosmetyki/wlosy/szampony/szampon-oczyszczajacy-z-amla-aritha-shikakai). Jest bardzo wydajny i o ile początkowo nie byłam do niego przekonana to po jakimś czasie stosowania wiem, że z pewnością kupię drugą butelkę. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie mam nic przeciwko tańszym kosmetykom, bywają doskonałe... jednak najlepszym kosmetykiem jest Twoja cudowna młodość... ja ostatnio postanowiłam sie na trzy miesiące przynajmniej pobawić w kosmetyczne pudełka, i testuję Liferię, beGlossy, i ShinyBox - świetna zabawa i możliwość poznania marek, o których nawet nie wiedziałam... na razie wyjątkowo polecam polski Mokosh:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj niesty młodość mojej twarzy przepadła z pójściem do liceum... Ostatnio moja mama zwróciła uwagę, że jestem straaasznie rozmazana, sęk w tym że ja nawet się nie umalowałam, po prostu miałam tak intensywne cienie pod oczami... :(

      Usuń
  9. A mnie zawsze szkoda było wydawać pieniędzy na droższe kosmetyki, więc sięgam po te z niższej półki i póki co nie narzekam. Przynajmniej jeśli trafię na coś co mi się nie sprawdzi to nie jest mi jakoś szczególnie żal ;)
    Parę dni temu wykończyłam właśnie ten sam tusz. Wcześniej słyszałam wiele pozytywnych opinii na jego temat. Sama byłam z niego zadowolona, jednak z drugiej strony muszę przyznać, że używałam też innych tuszy z podobnej półki cenowej, które były bardziej efektowne, także pozostał mi mały niesmak ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja właściwie nie testowałam zbyt wielu maskar, także nie mam tak dużego porównania, ale na razie jestem zadowolona z tej ;)

      Usuń
  10. Masz rację, że tanie kosmetyki potrafią być równie skuteczne co bardzo drogie specyfiki - a czasami nawet sprawdzają się lepiej. Wiele dobrego słyszałam o tym tuszu Lovely i chyba w końcu go wypróbuję. Co do mnie, to ostatnio zagłębiam się w świat rosyjskich kosmetyków naturalnych. Z każdym kolejnym zakupem zyskuję nowego ulubieńca a ceny są... po prostu śmieszne w porównaniu z jakością produktów. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo brzmi ciekawie, zainteresowałaś mnie tymi kosmetykami, będę szukać :))

      Usuń
  11. Kosmetyki kosmetykami, ale te krówki to bym pożarła;)
    U mnie w sferze nowinek kosmetycznych za wiele nie słychać więc nie jestem w stanie sensownie wypowiedzieć się, a zaprezentowanych artykułów nie znam;>

    OdpowiedzUsuń
  12. Ciekawy wpis! :) Dużo słyszałam o tej masce do włosów, może kiedyś uda mi się ją przetestować :) https://dreamerworldfototravel.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  13. Jestem ciekawa tego kremu BB, bo musiałabym w jakiś zainwestować.

    OdpowiedzUsuń
  14. Najbardziej mnie zainteresował krem BB i maskara. Akurat krem BB jakiś tam mam, ale szukam też inny, więc jak mi się skonczy zobaczę na ten z Garniera. Z kolei maskarę używam taką za 30 zł, którą i tak kupiłam na przecenie, bo kosztowała 45 zl. Bardzo ją lubię, ale może udało by mi się kupić coś tańszego.

    OdpowiedzUsuń
  15. Mamy okazję zobaczyć Pani bloga po raz pierwszy i jesteśmy pod wrażeniem, będziemy zaglądać częściej! ❤️ Zapraszamy Panią i czytelników do wzięcia w udziału w konkursie walentynkowym, w którym można wygrać perfumy Carolina Herrera Good Girl, Armani Acqua Di Gio Profumo oraz voucher. Pozdrawiamy! http://wisebears.pl/konkurs-walentynkowy/

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja ostatnio szukam jakiegoś dobrego pudru, więc ten pierwszy produkt bardzo mi się podoba ;)

    OdpowiedzUsuń

Twoja wypowiedź to bardzo istotna część tej strony, śmiało dodaj coś od siebie :))

zBLOGowani.pl

Subscribe