DZIEWCZYNA DAWNIEJ ZWANA MNĄ

12:47


Jak każdego ranka przerzucam kostki w biało-czarnym drewnianym kalendarzu. Jest 15 lipca, nie pamiętam jak ten dzień wyglądał w zeszłym roku, paradoksalnie utkwił mi w głowie obraz sprzed dwóch lat. Widzę młodą dziewczynę dawniej zwaną mną. Pamiętam w co była ubrana: kojarzę te dżinsowe szorty i czarne trampki, które miały rozlecieć się kolejnej jesieni. Pamiętam bardzo długie włosy posłusznie zwisające spod prowizorycznej opaski jaką tworzyły założone na głowę okulary przeciwsłoneczne. Wakacje spędzane w Monaco, dobiegał końca pierwszy tydzień tych wojaży, a ona siedziała na tyłach centrum handlowego nieopodal niewielkiego portu tuż przy dzielnicy Fontville. Nie lubię tego wspomnienia, pewnie dlatego tak mocno zakorzeniło się w mojej pamięci, przecież ma nawet konkretną datę. Nie lubię go, bo tamta dziewczyna nie miała pojęcia jak wiele wydarzy się w przeciągu kolejnych dwóch lat, chyba naiwnie wierzyła, że jakoś to będzie... Dziś już jej nie ma, przeminęła jak te wszystkie wspomnienia. Jestem ja. 

Ona i ja

Choć cała ta opowieść brzmi nieco patetycznie i może nawet pretensjonalnie, to jednak jest szczerą odpowiedzią na to, co  przez cały ten czas wyprawiałam na blogu. Tamta osoba, którą przed chwilą przywołałam, zabrała się za tworzenie Definiuję.. a skoro jej już nie ma, jakim cudem może istnieć ta strona? Od pewnego czasu czułam, że coś jest ewidentnie nie tak, że sama mijam się z własną wizją. Jednak ostatnio działo się tak wiele rzeczy - olimpiada, matura, rekrutacja na studia - nie miałam nawet czasu przemyśleć czego tak naprawdę chcę. Ja i Definiuję mieliśmy wiele przerw, ale jeszcze żadna nie służyła temu, co robiłam przez ostatni czas. Przestałam myśleć o blogu jako miejscu w internecie, chciałam spojrzeć na niego jak na pewnego rodzaju część mnie samej. To co zgrzytało od dłuższego czasu, wyszło na jaw w rekordowym tempie. Po prostu chciałam kontynuować coś co nie należało do mnie. Spróbowałam przejść tę drogę od początku, przypomnieć sobie swoje stare wpisy. Niesamowicie się zdziwiłam czytając dawne posty - to naprawdę moja twórczość? Problemem nie był sam styl, strona graficzna... problemem była treść momentami odbiegająca od mojego dzisiejszego spojrzenia na świat. 

Po prostu działać

Ja sprzed tych dwóch lat byłam zupełnie inną osobą niż ja obecnie. Zupełnie przeciwne osobowości, próba definicji rzeczywistości... To po prostu nie miało większego sensu, kontynuowanie czegoś sobie obcego. Pierwsza myśl? Usunąć stare wpisy i zacząć od nowa. Jak nietrudno dostrzec, nie podjęłam się tego zadania. Zrobiło mi się żal tych całkiem niezłych tekstów, tego dziedzictwa dorastania. Postanowiłam pozostawić relikty przeszłości, potraktować je jako taki mały obraz własnej podróży w miejsce, w którym dziś stoję. Ale nie mogłam zrobić tego ot tak. Czułam potrzebę zamknięcia starego rozdziału. Wykupiłam, więc własną domenę - tak na dobry początek - i postanowiłam napisać ten post. Ma on stanowić granicę pomiędzy tym co było, a tym co jest. Chcę budować to miejsce od nowa i po prostu będę to robić. Bez zbędnego tłumaczenia i owijania. Po prostu będę działać, bo to lubię najbardziej. 

......................................................................................................

Zapewne wielu z Was przeszło podobną przemianę.
Może zechcecie się podzielić swoimi przemyśleniami w temacie? 

Fotografia we wpisie: kolekcja własna




PS. jeśli pole komentarzy Disqus nie wyświetla się za pierwszym razem należy odświeżyć stronę

You Might Also Like

10 komentarze

  1. Przeglądanie starych postów daje całkiem pokaźny obraz nas samych i może wiele nauczyć, więc czasami warto sięgnąć do tych wpisów, zastanowić się nad sobą i może właśnie dojść do pewnych wniosków i zmian, jak to zrobiłaś ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. To prawda, to takie oczyszczające zajęcie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Chyba też muszę wygrzebać jakieś stare zdjęcie i zadać sobie podobne pytanie. Wróćmy jednak do Ciebie. "Ja sprzed dwóch lat" to dziewczyna z fotografii. Trochę o niej wiadomo, bo opublikowała całkiem sporo tekstów. A kim jest "ja obecnie" skoro jest tak bardzo różna od "ja sprzed dwóch lat"?

    OdpowiedzUsuń
  4. Lizzy Mad Hatter5 sierpnia 2017 09:42

    Chyba dobrze Cię rozumiem... sama miałam chyba z 6 blogów, najdłużej wytrzymałam na pierwszym, bo aż 3 lata, całe moje gimnazjum - od wakacji przed 1 klasą, do wakacji po 3 klasie. I tyle się w tym czasie zadziało, tak ten okres był dla mnie burzliwy, ciężki, nie do zniesienia, a wspomnienia takie klejące i uwierające, że zdecydowałam się na usunięcie bloga. Od tamtej pory miałam kilka blogów, które żyły krótko - zazwyczaj 3-4 miesiące i był następny, a przez pół roku nie blogowałam wcale. Każdy z tych "noworodków" był pisany innym stylem, co po jakimś czasie mnie ograniczało (czułam że nie mogę pisać w inny sposób? Czy coś w tym stylu. Np. jak pisałam metaforami, to nie mogłam napisać wprost o co mi chodzi albo odwrotnie... i to mnie przytłaczało, ale musiałam mieć porządek, jednolitość na blogu haha). Obecnego bloga mam zamiar prowadzić przez co najmniej 3 lata, tak jak ten pierwszy. Także rozumiem chęć zmiany miejsca, zaczęcia od nowa... sama robiłam tak kilka razy. To dla mnie dobra metoda na odcięcie się od tego, co muszę w sobie zaleczyć, a nie wiecznie rozdrapywać poprzez czytanie wszystkich starych notek.

    PS. Dziękuję Ci za Twój komentarz :) Powiem Ci, że w tym roku i tak jest znacznie lepiej, niż w zeszłym. W gimnazjum miałam największe wahania nastrojów, teraz to ewentualnie rano radość, wieczorem płacz, czasem bez powodu. Ale to już zaakceptowałam, nawet jakoś tak... pokochałam w sobie wrażliwość i łatwość wzruszania się, zwłaszcza po momencie, kiedy w połowie czerwca łza mi popłynęła na weselu brata, kiedy ze swoją żoną zatańczyli pierwszy taniec. Lubię się wzruszać, lubię odczuwać radość i złość, lubię te skrajności, choć gdy mam jakiś trudny/stresujący okres, to wiele mi to utrudnia i jest strasznie. Ale 2017 jest wyjątkowo przyjazny, choć tego nie widać za bardzo po wpisach, bo za rzadko piszę. Ale jestem szczęśliwa.

    OdpowiedzUsuń
  5. Myślałam nad odpowiedzią na to pytanie naprawdę długo i muszę przyznać, że wciąż nie znalazłam idealnego wyjaśnienia. Zastanawiam się na ile możliwe jest zauważenie takiej zmiany przez internet, przez teksty, które piszę... Na pewno dorosłam. Nie patrzę już na świat tak jak patrzy licealistka, więcej rzeczy rozumiem i wiem. Miejmy nadzieję, że uda mi się to pokazać na przykładzie następnych wpisów :))
    Pozdrowienia i dzięki za ciekawe pytanie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. To cudownie, że czujesz się lepiej :) Wrażliwość to trudna cecha, ale także dobra, wrażliwi ludzie widzą i dostrzegają więcej - kreują świat na nowo. Gimnazjum to w ogóle trudny etap życia, sama najchętniej zapomniałabym o tym co było... te wahania nastrojów, hormony szalały. Cieszę się, że to już za mną, że dorosłam.
    Trzymam kciuki, żeby szczęście Cię już nie opuszczało :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Dziękuję za przemyślaną odpowiedź.

    No cóż, przekonamy się więc. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Przyznam się, że i mnie dopadają czasem takie przemyślenia. Bloga zakładałam 4 lata temu, miałam wtedy 17/18 lat i myślałam o nim zupełnie inaczej, niż myślę teraz, w wieku prawie 22. To naturalne, że się zmieniamy i też zastanawiałam się nad tym, czy pousuwać stare wpisy. Ostatecznie te najbardziej prywatne (bo blog traktowałam kiedyś jako pamiętnik) przywróciłam do wersji roboczej, a reszta została.

    Zawsze szybko rzucałam pomysł prowadzenia bloga, zmieniałam nazwy, tematykę, myślałam, że nie dam rady prowadzić jednego przez tak długi okres :P Dało się, ale wymaga to ode mnie sporo dyscypliny, której nadal mi czasem brakuje. Powodzenia, zakup domeny to dobry pomysł, na nowy start!

    OdpowiedzUsuń
  9. Dzięki wielkie :))
    Mam ogromną nadzieje, że tym razem nie odpiszczę tak łatwo :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ostatnie dwa lata w moim życiu to wielkie zmiany. Przeprowadzka za granicę, wypadek, operacja, a teraz czekam na narodziny mojego dziecka. Wiele się działo, być może się zmieniłam, ale nie odczuwam tego aż tak bardzo. Jestem zadowolona z tego jak potoczyło się moje życie :) Patrząc na mój blog czuję satysfakcję chociaż kilka razy zmieniłam koncepcję.

    OdpowiedzUsuń

Twoja wypowiedź to bardzo istotna część tej strony, śmiało dodaj coś od siebie :))

zBLOGowani.pl

Subscribe