KOBIETA MOWI: CO OZNACZA BYCIE KOBIETA W DZISIEJSZEJ POLCE?

12:37


"Kiedy mówimy boimy się że nasze słowa nie będą usłyszane lub dobrze przyjęte. Jednak kiedy jesteśmy cicho to też się boimy. Dlatego właśnie lepiej jest mówić.” - Audre Lorde

Uwielbiam ten moment kiedy w mojej głowie zaczyna kiełkować nowa idea. To niezwykle ekscytujące uczucie, które motywuje do ciągłego działania. Niestety okres klasy maturalnej opóźnił proces twórczy niemal o rok, ale co się odwlecze to nie uciecze. Dlatego właśnie dziś, z początkiem nowego miesiąca, pragnę przedstawić Wam nowy cykl na moim blogu: Kobieta mówi.

Któregoś razu uświadomiłam sobie jak wiele fascynujących rozmów, które prowadzę z bliskimi mi kobietami, ginie w otchłani wspomnień... Część z tych konwersacji stanowiły inspiracje do napisania osobnego wpisu - jednak to wciąż mało jak na tak ciekawe pole manewru. W związku z tym postanowiłam wcielić w życie regularne rozmowy na określony temat, które nagrywam (oczywiście za zgodą rozmówcy), a następnie umieszczam na blogu. Będą to rozmowy z bliskimi mi kobietami jak mama czy przyjaciółki, bo tylko znając się tak dobrze jesteśmy w stanie stworzyć zupełnie szczery dialog, który być może zainspiruje także Was do dalszej dyskusji. Pierwszy odcinek tego cyklu dedykuje mojej mamie, z którą prowadziłam poniższą rozmowę. Zapraszam!


Co oznacza być kobietą w dzisiejszej Polsce?


Karolina: Co według Ciebie oznacza: być kobietą we współczesnej Polsce?

Beata: Wydaje mi się, że kobiety w dzisiejszej Polsce można podzielić na dwa typy. Pierwszy z nich to typ karierowiczki, która za wszelką cenę chciałaby osiągnąć zawodowy sukces i pełnić rolę nazwijmy to: zachodniej businesswoman. Natomiast drugi można scharakteryzować jako stereotypowo ujętą matkę - Polkę. Jest to kobieta niepracująca zawodowo, maksymalnie skupiona na wychowywaniu dzieci i przekonana, że jej życiowy cel to poświęcenie dla rodziny. Taka polska mama bardzo często zapomina o samej sobie. Oczywiście istnieje także trzeci typ kobiety, która pełni zarówno rolę karierowiczki jak i matki. Usiłuje udowodnić wszystkim, że pogodzenie obu ról na wysokim poziomie jest możliwe, przy tym sama często cierpi gdyż zawsze na którymś etapie polegnie.

K: Trudno nie zgodzić się z tym o czym mówisz, jednak są to klasyczne trzy typy, które możemy spotkać wszędzie. Natomiast jak określisz rolę, a może bardziej położenie kobiety w naszym kraju?

B: Wydaje mi się, że kobieta we współczesnej Polsce nadal jest tłamszona, bardzo surowo oceniana, często spotyka się z ograniczoną tolerancją. Polacy bardzo chętnie krytykują. Znów odwołam się do tych wspomnianych trzech typów, ponieważ każdej z opisanych kobiet można coś zarzucić. Niepracującej matce fakt, że się nie rozwija, że poświęciła życie innym, jej świat kręci się wokół rodziny. Z kolei karierowiczce często przypisuje się brak uczuć, jest postrzegana jako osoba zimna, typowa egoistka. Trzecia z kobiet usiłuje się rozerwać, podzielić na pół, a więc będzie krytykowana przez oba środowiska. Ten typ to bardzo biedna kobieta, niejednokrotnie popadająca w depresję.

K: Dokładnie. Mnie bardzo boli fakt, że kobietę, która łączy rolę matki z pracą zawodową przyrównuje się do świnki morskiej. Czyli tak jak to zwierzątko nie jest ani świnką, ani nie żyje w środowisku morskim, taką kobietę nie uważa się ani za dobrego pracownika, ani za dobrą mamę. W związku z tym nie rozumiem dlaczego podobnie nie patrzymy na pracujących ojców...

B: Jest to absolutnie krzywdzący stereotyp, co dodatkowo pokazuje jak trudne jest bycie kobietą w polskim środowisku.

K: Mam dodatkowo wrażenie, że władza, która teoretycznie ma nas wspierać jako obywateli dokłada tej przysłowiowej oliwy do ognia. Przykład z biegu: ostatnio jeden z posłów PIS-u stwierdził, że mężczyzna, który nie pracuje zawodowo(urlop wychowawczy), a opiekuje się dzieckiem i domem to nie mężczyzna… Jak to w ogóle rozumieć?

B: Najchętniej spytałabym tego pana jak zdefiniowałby pojęcie mężczyzna. Czy uważa, że prawdziwy samiec wraca do domu, siada na kanapie, włącza telewizor i pije piwo podane przez żonę? W ogóle w tym temacie pojawia się wiele sprzeczności. Teoretycznie istnieje cały ten system 500+, który miał być obrazem polityki prorodzinnej, a jednak słyszy się, że mężczyzna, który opiekuje się dzieckiem nie jest prawdziwym mężczyzną. Według mnie jest zupełnie odwrotnie, ojciec, który potrafi się zająć własnym dzieckiem jak najbardziej zyskuje na męskości. Tym czasem z wypowiedzi posła możemy wyczytać, że ojciec pełni tylko rolę dawcy, a dziecko należy wyłącznie do matki.

K: Najzabawniejszy jest w tym wszystkim fakt, że ludzie o tak skrajnie konserwatywnych poglądach odwołują się do historii, do natury, a nie zapominajmy, że za tego słynnego Piasta Kołodzieja ojciec miał ogromny wpływ na wychowywanie potomstwa, zwłaszcza płci męskiej.



B: We wszystkim należy zachować równowagę. Dziecko potrzebuje zarówno matki jak i ojca. Powinno czuć, że oboje rodzice poświęcają mu czas.

K: Muszę przyznać, że przeraża mnie także nasza polska definicja kobiety jako osoby, która urodziła dziecko. Jak gdyby posiadanie potomstwa warunkowało to czy jest się prawdziwą kobietą, jakby synonimem tego słowa było określenie matka. Ostatnio na łamach Wysokich Obcasów pojawił się bardzo głośny artykuł, w którym to Polki opisywały traumę jaką zadała im wizyta u ginekologa. Jedna z bohaterek usłyszała od lekarza, że jest głupia jeśli nie chce posiadać dzieci. Dla mnie przerażające jest, że w XXI wieku ginekolog nie dość, że głosi zaściankowe poglądy to jeszcze obraża pacjentkę.

B: Jeśli ktoś nie chce posiadać dziecka nie powinno się go do tego zmuszać, bo prawda jest taka, że lepiej jest nie mieć potomstwa niż rodzić pod presją, a później na każdym kroku okazywać temu dziecku niechęć. Nie wszystkie kobiety mają instynkt macierzyński i należy o tym pamiętać.

K: Od razu przypomina mi się słynny spot nakłaniający kobiety to macierzyństwa. Pani z reklamy zdążyła zwiedzić świat, zrobić karierę, wyremontować dom, ale przespała biologiczny zegar i nie została matką.

B: Zanim ja zdecydowałam się na Ciebie minęły cztery lata od naszego ślubu. Oczywiście już wietrzono teorie spiskowe: jak nic nie możemy mieć z mężem potomstwa, bo przecież małżeństwo bez dzieci nie ma sensu. Natomiast kiedy już się urodziłaś, mniej więcej po dwóch latach zaczęto nas wypytywać, o to kiedy planujemy kolejne dziecko. Cały czas czuć było taką zewnętrzną presję. A ja chciałam mieć tylko jedno dziecko, dać sto procent miłości temu jednemu maluchowi i nikomu nic do tego.

K: Wspomniałaś także o prorodzinnej polityce jaką teoretycznie prowadzi obecny rząd. Dla mnie szokujący jest fakt, że kobieta, która daje Polsce nowego obywatela i musi się nim zająć, otrzymuje na urlopie macierzyńskim psie pieniądze.

B: Kobieta, która zachodzi w ciąże zwykle już pewien czas pracuje, więc urlop macierzyński powinien być opłacany z jej własnych składek - z tego co państwo miesiąc w miesiąc jej zabiera. Pamiętam kiedy w 1998 roku sama byłam na macierzyńskim, wtedy był to okres jedynie trzech pełnopłatnych miesięcy, a później dostawałam zupełne gorsze. Sama na pewno nie byłabym się w stanie za to utrzymać. Przykre, że prawie po dwudziestu latach zmiana w  tym temacie jest znikoma.

K: A skoro zagłębiłyśmy się już w temat macierzyństwa, to muszę przyznać, że ja cały czas mam przed oczami obraz dwóch kobiet, które niedawno spotkałam. Stereotypowo rozumiana matka Polka - chorobliwie otyła, w powyciąganym dresie, przetłuszczone włosy, zupełny brak makijażu. Jakby stając się matką przestawały być kobietą.

B: Być może upodabniamy się do stereotypowych Włoszek, które posiadając dziecko przestają o siebie dbać. Wiele kobiet usprawiedliwia się, że mając dzieci nie ma czasu pomalować paznokci czy wykonać treningu. Jednak nawet przy nadwadze i naturalnych paznokciach może ubrać się schludnie, umyć włosy…

K: Zwłaszcza, że żyjemy w czasach, w których istnieje coś takiego jak suchy szampon - dziesięć sekund, a różnica widoczna gołym okiem.

B: Uważam, że dziecko to tylko wymówka, za którą ukrywa się zwykłe lenistwo. Nie chcę wypowiadać się za matki posiadające gromadkę, ale znam kobiety, które dają radę dobrze wyglądać nawet przy trójce dzieciaków. Sama mając małe dziecko pracowałam zawodowo, zajmowałam się także częścią obowiązków domowych, ale wciąż znajdowałam czas aby o siebie zadbać. Nie wyobrażam sobie wyjść w powyciąganym dresie nawet do pobliskiego sklepu. Wszystko to kwestia organizacji. Zamiast gapić się telewizor można w tym czasie umyć włosy czy pomalować paznokcie.

K: Nie zapominajmy jednak, że kobieta powinna być zadbana dla siebie, a nie dla ogółu. Tutaj mam na myśli sytuacje kiedy protestujące pod sejmem feministki są określane na internetowych forach jako cytuję: obrzydliwe pasztety, których nikt nawet nie chciałby zgwałcić. W tym momencie opadają mi ręce. Według autora tych słów gwałt jest komplementem i przywilejem?!

B: To jest po prostu hamstwo, brakuje mi słów aby skomentować taką wypowiedź. 

K: Nóż się w kieszeni otwiera. W ogóle uważam, że wypowiedź w internecie powinna być opatrzona danymi osobowymi, może wtedy nikt nie odważyłby się na taki obrzydliwy komentarz. Co chwile pojawiają się tak zwane hejty w kierunku kobiet biznesu, które nie pełnią klasycznych ról w społeczeństwie.


B: Typowa polska zazdrość: sama nie zrobiłam kariery w związku z tym muszę się odegrać na osobie, której udało się odnieść sukces, na pewno kradła, albo z kimś spała, innych opcji nie ma, ciężka praca nie istnieje. 

K: Jakiś czas temu przeczytałam artykuł, w którym pani dziennikarz zarzuca Annie Lewandowskiej, że jest beznadziejną matką skoro mając dziecko trenuje i dba o wygląd swojego brzucha, bo autorka mając małe dziecko nie znajdowała czasu na sport. Pod artykułem oprócz wypowiedzi broniących Annę, oczywiście rozlewają się także pomyje mające dodatkowo zbesztać sportsmenkę. 

B: Pani dziennikarka nie, nie miała czasu, tylko zwyczajnie jej nie zależało, a dziś zżera ją zazdrość. Co złego jest w tym, że kobieta chce o siebie zadbać? Lepiej żeby młoda matka wpadła w depresję, na czym na pewno ucierpi niemowlę? Nie bez powodu mówi się, że szczęśliwa mama to szczęśliwe dziecko. 

K: Wpadłam także na ciekawy wpis Marty z Codziennie Fit, na którym pokazuje typowe ironiczne komentarze na temat prowadzenia zdrowego życia… Bycie fit postrzegane jest jako głupia fanaberia i moda.

B: Mam nadzieję, że dzisiejsze kobiety są już na tyle mądre i odpowiedzialne, że nie będą zwracały uwagi na złośliwości. Zdrowa dieta i sport to bardzo istotna część życia. Nie chodzi o sam wygląd, kiedy człowiek ćwiczy uwalniają się endorfiny, wzmacnia się pewność siebie, pojawia się o wiele lepsze samopoczucie. Dlaczego ludziom przeszkadza fakt, że ktoś chce o siebie dbać?

K: Wiesz co jeszcze mnie drażni? Chociaż mam 2017 rok, kobieta w Polsce wciąż jest usytuowana niżej niż mężczyzna. Często przegrywa w rywalizacji zawodowej mimo, że jej wykształcenie jest dokładnie takie samo (jeśli nie lepsze) jak w przypadku kolegi po fachu. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że świat zachodu boryka się z podobnymi problemami, ale nie jest to dla nas żadne usprawiedliwienie.

B: Niestety ta dyskryminacja jest wciąż bardzo powszechna. Polska jest krajem wolnym tak naprawdę od niedawna. Od obalenia komuny minęło niecałe trzydzieści lat i najprawdopodobniej przyjdzie nam czekać o wiele dłużej na unormowanie tej sytuacji niż w wypadku krajów zachodu. 

K: To samo tyczy się sytuacji życiowych. Mężczyzna w wolnym związku, mężczyzna który zdradza czy porzuca rodzinę nie spotka się z tak silnym ostracyzmem jak kobieta znajdująca się w identycznej sytuacji.

B: Owszem, znacznie częściej znajduje się wytłumaczenie dla zdradzającego mężczyzny: partnerka była zaniedbana albo za bardzo skupiona na karierze…


K: Tak! Mężczyzna, który zarabia to opiekuńczy pan domu i jego pracoholizm nie może być skrytykowany, tymczasem kobieta nieopiekująca się domem wystarczająco dobrze to prawie oksymoron. 

B: Wasze pokolenie już patrzy na ten problem inaczej. Obowiązki domowe dzieli się między  partnerów, ale wiele moich rówieśników nadal uważa, że to zadaniem kobiety jest pielęgnowanie rodzinnego ogniska.

K: Kiedyś usłyszałam, że koszula męża jest świadectwem na to jak dba o niego żona. Czyli pogniecione ubranie miałoby źle świadczyć o partnerce takiego mężczyzny… 

B: Idiotyczne stwierdzenie. Jeśli kobieta prasuje ubrania męża jest to wyłącznie jej dobra wola i w każdej chwili może przestać. Partner jest dorosłym człowiekiem, więc jego wygląd świadczy wyłącznie o nim samym. 

K: Dokładnie, sami jesteśmy za siebie odpowiedzialni, a jednak odnoszę wrażenie, że w naszym kraju jest bardzo duża ingerencja w wygląd kobiety. Polka mająca tatuaże… Niejednokrotnie spotkałam się z potępiającym spojrzeniem. Być może to kwestia mojego młodego wieku, ale z drugiej strony co komu do tego. Ty na pewno także doświadczyłaś podobnego krytycyzm, w końcu sama masz tatuaże.

B: Tak. Głównie takie oskarżycielskie spojrzenia wysyłają starsze osoby, ale macham na to ręką. Inne pokolenie, inne poglądy, po prostu nie rozumieją, że taki tatuaż jest dziś sposobem na wyrażenie siebie. Doszłam już do takiego momentu w życiu kiedy zupełnie nie interesuje mnie to co myślą inni.

K: Dokładnie. Oglądając wczoraj serial spotkałam się właśnie z podobnym określeniem, bo tak naprawdę co byś nie robiła i tak wszystkich nie zadowolisz. Banalne, ale trafia w sedno.

Jak Ty postrzegasz pozycje kobiet w dzisiejszej Polsce? 

Fotografie we wpisie:  wykonana przy pomocy strony Canva + licencja CCO (źródło|źródło|źródło


You Might Also Like

0 komentarze

Twoja wypowiedź to bardzo istotna część tej strony, śmiało dodaj coś od siebie :))

zBLOGowani.pl

Subscribe