MOJ MIESIAC: sierpien 2017

20:22



Być może zdarzyło Wam się już przeczytać wpisy typu Tu i teraz, które publikują m.in Kasia z Worqshop (wydaje mi się, że to właśnie ona jest pomysłodawczynią tej serii, aczkolwiek nie mam stuprocentowej pewności), Ania z Niebałaganka czy Ewelina Mierzwińska. Jest to rodzaj artykułów, w których twórca dzieli się z czytelnikami odczuciami towarzyszącymi mu w danym miesiącu. Jeszcze do niedawna uważałam taki emocjonalny ekshibicjonizm za głupi, ale z czasem dostrzegłam, że tego typu posty potrafią motywować, a zarazem działać relaksująco. Prawdę mówiąc nie do końca czułam ten przypisany serii rodzaj pytań, dlatego na własny użytek postanowiłam wprowadzić kilka zmian. Okazało się, że struktura wpisu uległa całkiem sporemu przekształceniu stąd pozwoliłam sobie nadać serii własną nazwę: mój miesiąc. I dziś zapraszam Was na mój sierpień 2017

 jestem i zajmuję się:
Dla mnie tegoroczny sierpień uległ przepołowieniu: pierwsze dwadzieścia dni tego miesiąca spędziłam we Wrocławiu, zaś przez pozostałą cześć (z niewielkim kawałkiem września) przebywałam na Malcie. Pierwsza połowa okazała się niezwykle aktywna - jazdy, treningi, życie prywatne, druga była znacznie wolniejsza: smakowała sokiem ze świeżych pomarańczy i gorącymi promieniami słońca. Wyjazd był mi potrzebny choć już po tygodniu czułam zmęczenie brakiem produktywności. Oczywiście nie zaległam na hotelowym leżaku u stóp basenowego baru, ale całkiem porządnie zjeździłam Maltę, mimo to brakowało mi zwykłej codzienności i związanego z nią działania.

 myślę
Ostatnim czasem moje myśli krążą wokół tematu przyszłości. W tym roku zdałam maturę, dostałam się na wymarzony kierunek studiów: komunikacja wizerunkowa, ale wciąż nie wiem czy będzie to dla mnie odpowiednie miejsce. Niestety przez ostatnie tygodnie borykam się z syndromem dziecka kwiatu - myślę o podróży do Ameryki Południowej i pracy kelnerskiej w tamtejszych knajpkach. Oczywiście ten ruch byłby czymś stuprocentowo nie w moim stylu, choć podobno w taki sposób najłatwiej jest odnaleźć swoje prawdziwe ja… Debatuję nad tym jak chciałabym widzieć swoje życie, przynajmniej w tej strefie, na którą mam jakikolwiek wpływ i chyba po prostu pozwolę poprowadzić się losowi. Zobaczymy co z tego wyniknie, póki co postawię jednak na studia ;)


 uczę się:
Uważam, że całe nasze życie to nieustanny proces poznawczy. W sierpniu uczyłam się czynności, które rozpoczęłam w poprzednich miesiącach czyli jazdy samochodem i sztuk walki. Cały czas staram się szlifować swój angielski w czym pomocny okazał się pobyt na angielskojęzycznej Malcie. A ponadto wciąż pracuję nad spontanicznością i wyluzowaniem. Ostatnie lata były życiem na małej spinie toteż naprawdę trudno jest mi wyjąć ten przysłowiowy kij. Mam jednak nadzieję, że z czasem odzyskam równowagę pomiędzy zorganizowaniem, a spontanicznością. Trzymajcie kciuki!


 udało mi się:
Jestem bardzo dumna, że udało mi się ograniczyć spożycie mięsa. Robię to ze względu na swoje poglądy i poczucie krzywdy jakie wyrządzamy zwierzętom. Mięsa ssaków nie jadam od dwóch lat, aktualnie bardzo mocno ograniczyłam jedzenie drobiu. Mam problem z eliminacją mięsa rybiego i nie wiem czy uda mi się zupełnie zrezygnować z tego rodzaju posiłku - wciąż jednak walczę. Póki co widzę spore postępy i naprawdę się z nich cieszę.


 czekam:
Ach na tak wiele rzeczy czekam! Po pierwsze chciałabym już zdobyć upragnione prawo jazdy i zapomnieć o czymś tak idiotycznym jak ekojazda, z której śmieje się każdy wprawiony kierowca. Po drugie odliczam dni do terminu zrobienia trzeciego tatuażu. Po trzecie tęskno mi do regularnych treningów, które wyparowały wraz z moim wyjazdem na Maltę. I chciałabym się tak po prostu wyspać, już nie pamiętam kiedy ostatni raz wstałam później niż o ósmej rano… wakacje, tja. Ach na tak wiele rzeczy czekam!

 czytam:
Sierpień nie był dla mnie zbyt obfity w czytelnicze podboje. Kiedy wokół dzieje się wiele rzeczy trudno jest znaleźć specyficzny spokój potrzebny do zanurzenia się w lekturze. Mimo wszystko mam kilka czytelniczych perełek na swoim sumieniu, o których będę Wam opowiadać w Kwartalniku (pod koniec września). Tym razem zdecydowałam się na interesujący kryminał autorstwa Anny Kańtoch - Łaska, a także poruszające wspomnienia Evy Mozes Kor - Przeżyłam, życie ofiary Josefa Mengele. 


 oglądam:
W sierpniu oficjalnie zakończyłam swoją przygodę z serialem: Grimm. Po sześciu sezonach nadeszła pora pożegnania z tą naprawdę dobrą serią… Mimo wszystko cieszę się, że sam finał okazał się równie udany co pozostałe odcinki. Ponadto moja mama podrzuciła mi bardzo interesujący tytuł: Most nad Sundem. W sierpniu udało nam się obejrzeć pierwszy sezon serialu, który faktycznie przypadł mi do gustu swoją nietuzinkowością i skandynawską aurą. Przed nami dwa kolejne sezony zapowiadające się równie interesująco. Więcej opowiem przy okazji wrześniowego Kwartalnika

 słucham:
W tym miesiącu odkryłam utwór, który uważam za prawdziwą perełkę. Całujcie mnie wszyscy w dupę Tuwima poznałam pod koniec nauki w gimnazjum i jak na ten buntowniczy wiek przystało zakochałam się w wierszu o niebanalnym słownictwie. Ostatnio zaś spotkałam utwór Fokusa pochodzący z 2009 roku, w którym muzyk rapuje przytoczony tekst Tuwima. Rewelacja, sami sprawdzicie

 uważam, że:
Sierpień uważam za naprawdę udany miesiąc. Był aktywny, a ja kończąc ten wpis i ledwie patrzę na oczy. Jestem zmęczona to prawda, ale wrzesień rozpoczynam przyjemnym spotkaniem z przyjaciółką. Pijemy kawę, cieszymy się aurą kończącego się lata. Chillujemy, zbieramy siły na kolejny miesiąc, na okres akademickiego życia.  Będzie dobrze, musi być! 


A jak wyglądał Twój sierpień? 
Opowiedz mi i innym czytelnikom w komentarzu.

Fotografia we wpisie: kolekcja własna




You Might Also Like

0 komentarze

Twoja wypowiedź to bardzo istotna część tej strony, śmiało dodaj coś od siebie :))

zBLOGowani.pl

Subscribe