MOJ MIESIAC: listopad 2017

20:08


Jest spokojny wieczór. Jesienny półmrok przerywany jest delikatnymi ruchami płomieni zapachowych świec. Dom przesiąkł zapachem ciasta z cynamonem, a mój komputer cicho pomrukuje jazzowymi nutami, które uwielbiam. Ten błogostan to dla mnie znak, że oto nadchodzi jeden z piękniejszych miesięcy w roku: grudzień, niosąc ze sobą atrakcje w postaci zimy, świąt i sylwestrowej nocy. Jednak zanim na dobre pogrążymy się w tej atmosferze cudowności pozwólcie, że przedstawię Wam ostatni miesiąc w pigułce.

☞ Jestem i zajmuję się:
Pierwszy raz od naprawdę dawna przez cały miesiąc nie opuściłam rodzinnego miasta, gdzie mieszkam oraz studiuję. Wrocław listopadową porą okazał się bardzo łaskawy, ulewnych dni było naprawdę niewiele, a słońce nadal potrafiło nas rozpieszczać.

Drugi miesiąc studiów utwierdził mnie w przekonaniu, że to czym aktualnie się zajmuję jest zdecydowanie dla mnie. Pierwszy raz w życiu (dopiero bowiem zakończyłam etap edukacji średniej) mam poczucie, że to co robię ma faktycznie sens i nagle świat wydaje się zgoła przyjemniejszym miejscem.



☞ Myślę:
Pod koniec października podzieliłam się z Wami refleksją o utracie serca do prowadzenia bloga. Zapewniałam, że chcę działać dalej, ale zabrakło motywacji. Byłam już bardzo bliska rezygnacji i pewnie gdyby nie studia  porzuciłabym prowadzenie tej strony.

Założyłam bloga w celu ćwiczenia warsztatu dziennikarskiego gdyż w ten sposób myślałam o przyszłości kiedy miałam szesnaście lat. Dziś po niemal czterech latach wszystko uległo zmianie. Do samego końca myślałam o studiowaniu dziennikarstwa, wygrałam nawet indeks na ten kierunek, ale przygotowania do olimpiady pokazały mi jak bezsensowne są to studia… Po drodze pojawiało się prawo, ale na piedestale pozostała myśl o kształceniu się na brandingowca. Studia pomagają mi spojrzeć na blog jak na własną markę. Po dwóch miesiącach nadal wiem bardzo niewiele, ale najważniejsze, że wróciło to, czego już dawno nie czułam - zapał do działania.



☞ Uczę się:
Zabrzmi to może nieco dziwnie, ale uczę się siebie. Uczę się reagowania na własne potrzeby, uczę się organizacji własnego czasu, uczę się także określania priorytetów w swoim życia. Rok 2017 był dla mnie naprawdę bogatym czasem jeśli chodzi o samorozwój, mam więc nadzieję, że kolejne dwanaście miesięcy okaże się równie pełnym w działanie okresem. Do tego właśnie dążę :)


☞ Udało mi się:
Już pod sam koniec tego miesiąca udało mi się stać częścią wspaniałego przedsięwzięcia. Zaczęłam pracę jako wolontariusz przy organizacji eventu, którego celem jest pozyskanie funduszy dla chorującego na autyzm chłopca. Z czasem mam nadzieję opowiedzieć Wam o tym wydarzeniu nieco więcej, a osoby z Wrocławia i okolicy zaprosić do udziału w akcji.



☞ Czekam:
Odpowiedzią na to pytanie jest jedno, krótkie słowo: święta. W zeszłym roku spędzałam okres Bożego Narodzenia na Teneryfie to też mam poczucie, że od ostatnich świąt minęły tak naprawdę dwa lata. Mimo iż uwielbiam podróże, palmy i słoneczne dni to jednak ten magiczny, grudniowy okres pragnę spędzać w tradycyjny sposób. Choinka, przystrajanie domu, szaleństwo gotowania, kolacja wigilijna w rodzinnym gronie. Specyficzny półmrok panujący przy stole, zapach typowych, świątecznych potraw, to jest to, co czyni ten czas magicznym.



☞ Czytam:
W listopadzie zabrałam się za lekturę przejmującego reportażu Eweliny RubinsteinNiczyj. Prawdziwe oblicza bezdomności. Książka podejmuje tematykę ubóstwa, które sprawiło, że wiele osób zmuszonych było zamieszkać na ulicy. Autorka podróżując po kilku województwach Polski, dociera do osób bezdomnych aby porozmawiać z nimi o trudach życia pod gołym niebem, a także sytuacjach, które do tego doprowadziły. Jest to niezwykle poruszająca opowieść o ludziach, którzy w większości wypadków mieli po prostu pecha. Autorka próbuje pokazać, że bezdomność nie powinna być tematem tabu, a bezdomny to taki sam człowiek jak my wszyscy. Bardzo dobry reportaż, jeśli lubicie literaturę faktu to gorąco go Wam polecam.



☞ Oglądam:
W tym miesiącu przepadłam w kontynuacji Belfra. W jednym z kwartalników polecałam Wam pierwszy sezon serialu, jednakże dalsze losy tytułowego belfra okazały się znacznie bardziej intrygujące niż pierwsze śledztwo. Rewelacyjna gra aktorska Maciej Stuhra, nietuzinkowy scenariusz  i niesamowity klimat serialu. Dla mnie dodatkowym smaczkiem jest fakt, że akcja drugiego sezonu rozgrywa się w moim Wrocławiu. Jeśli jeszcze nie znacie tej produkcji Canal + to zdecydowanie polecam Wam nadrobić zaległe odcinki.

Jednocześnie wciągnęłam się w nowy serial kryminalny stacji AXN - Ultrviolet z Martą Nieradkiewicz i Sebastianem Fabijańskim w rolach głównych. Co prawda produkcji nieco brakuje do serialu typu Belfer aczkolwiek z przyjemnością można zawieść na nim oko.


☞ Słucham:
Chyba nikogo nie zdziwię mówiąc, że w ruch poszło Christmas Michaela Bouble. Obiecałam sobie, że zaczekam ze świątecznymi kawałkami do grudnia, jednakże w okolicach dwudziestego listopada po prostu poległam... Odezwał się we mnie duch świąt i najzwyczajniej w świecie musiałam odpalić moją ukochaną zimową składankę. Cudowne uczucie ;)


☞ Uważam, że: 
Listopad choć nie wyróżnił się niczym szczególnym (bynajmniej nie w pozytywnym tego słowa znaczeniu) to jednak był łaskawym miesiącem. Pozwolił mi zebrać myśli i ochłonąć po ekscytującym październiku, a jednocześnie zebrać siły na grudniowe szaleństwo. 

A jak wyglądał Twój listopad? 
Opowiedz mi i innym czytelnikom w komentarzu.

Fotografia we wpisie: kolekcja własna



You Might Also Like

7 komentarze

  1. Uwielbiam takie podsumowania! Oby grudzień był równie piękny! Buziaki :) ;*

    www.makesitsimple.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Przyjemny listopad :) Mnie niestety nie oszczędzał, ale już wszystko wraca na dobry tor :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam nadzieję, że grudzień to wynagrodzi ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziękuję i wzjamnie pięknego grudnia :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Cudny pies, mój ojciec też ma tą rasę :) Ja akurat na święta jakoś specjalnie nie czekam, bo nie mam nastroju. Ot, będą, przejdą, jak co roku. Ale zobaczymy, może coś mi się jeszcze odmieni. Fajne foto Grunwaldzkiego, z takiej perspektywy jeszcze tego mostu nie oglądałam ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Dziękuję bardzo :))

    To perspektywa po wyjściu z mojej uczelni można by rzec ;)

    OdpowiedzUsuń

Twoja wypowiedź to bardzo istotna część tej strony, śmiało dodaj coś od siebie :))

zBLOGowani.pl

Subscribe